|
|||||
| Kategorie Kuchnia
|
Papu-art
Tadeusz: Dziś zaczniemy nietypowo. Od koniaku. Proszę, poczęstuj się.
Marek: O dziewiątej rano, do kawy, świetny pomysł. Jakim to koniakiem nas uraczysz?
T: Tym. W tym pudełeczku. Proszę, oto łyżeczka. Jedz na zdrowie.
M: Przecież to nie koniak, tylko kawior. Podejrzanie brązowy.
T: Zgoda, barwę ma niecodzienną. Ale to dlatego, że jest z koniaku.
M: Kawior z koniaku? Znowu robisz ze mnie balona?
T: Bo to nie jest kawior, choć przypomina go kształtem. To koniak, tyle że w kulkach.
M: Taki dla kosmonautów?
T: Posłuchaj, Marku. W tym pudełeczku znajduje się absolutna nowoczesność. Awangardowy produkt hiszpańskich mistrzów sferyfikacji, który udało mi się zdobyć na targach Madrid Fusion. Koniak w kuleczkach. Nie skosztujesz?
M: Domyślam się, że sferyfikacja to nadawanie kształtu kulistego rozmaitym rzeczom
T: Brawo!
M: jak na przykład pulpetom albo lodom. Ale dlaczego koniakowi? A przede wszystkim - w jaki sposób?
T: To bardzo proste. Bierzemy koniak, albo nawet jogurt, i wyciągamy z niego wodę w specjalnym urządzeniu zwanym dehydratorem. Dzięki temu zabiegowi powstaje plastyczna maź, którą można dowolnie uformować, choćby w kulki.
M: Dobrze, ale po co?
T: Dla przyjemności. Kulki są śliczne. Rozlewający się po talerzu jogurt jest bezkształtny, amorficzny, nie sprawia przyjemności oczom. Poza tym, pomyśl, jak rzadko zachowujemy pierwotny kształt surowców wchodzących w skład potrawy. Marcowej marchewy nie położysz na talerzu w całości, i to nie tylko dlatego, że się na nim nie zmieści - po prostu nie wygląda apetycznie. Więc kroisz ją w kostkę, bo tak jest najprościej, choć kucharz w paryskiej restauracji wytnie z niej owale, kształtem przypominające oliwki. I tak samo postąpi z zimowymi ziemniakami. A ryż ułoży w zgrabny walec, posługując się specjalną obręczą. Porządek geometryczny sprawia nam radość właśnie dlatego, że jest porządkiem. Piękno tkwi w formie.
M: A pamiętasz scenę z filmu ,,Inaczej niż w raju" Jima Jarmuscha? Bohater zasiada do posiłku, mrożonej ,,TV dinner", czyli kolacji telewizyjnej. Plastikowa tacka podzielona jest na części: w jednej mięso, w drugiej ziemniaki, w trzeciej warzywa, co bohater z dumą wyjaśnia krewnej, przybyłej do Stanów z komunistycznych Węgier i jako żywo wstrząśniętej tym pseudoporządkiem. Bo po co porządek, kiedy je się takie świństwa, jak ,,TV dinner"?
T: Otóż w tym sęk. Dzięki porządkowi ta nędzna namiastka obiadu ma lepszy smak. Nie skosztujesz koniaczku?
M: Niech ci będzie. Skosztuję. No, coś takiego! Prawie jak koniak! Tylko przyjemność picia jakby mniejsza...
T: Coś za coś.
M: Piękna mi zamiana. Wychodzę na niej jak Zabłocki na mydle. Koniak ma piękną barwę, ładnie się prezentuje w kieliszku, można nim zakręcić, powąchać, poczuć na dziąsłach i podniebieniu jego jedwabistość i ognistość. Co w przypadku kuleczki, przyznasz, nie najlepiej się udaje. O, psiakość, gdzieś mi tu jedna spadła. T: No dobrze, dajmy spokój koniakowi i wróćmy do sprawy zasadniczej, czyli kształtów. W jakiej postaci podajesz jajecznicę?
Kategoria: Kuchnia Źródło: http://kuchnia.gazeta.pl/kuchnia/1,54047,5047947.html?skad=rss Zobacz także: |
||||
|
|||||