|
|||||
|  Kategorie Kuchnia
|
Czar Syrenki
Na studiach chodziliśmy z mężem do baru mlecznego Syrenka. Na Grunwaldzkiej w Gdańsku. W niedziele albo w soboty, bo wtedy stołówka uniwersytecka była nieczynna. W Syrence mieliśmy kilka ulubionych, niedzielnych dań. Jednym z nich były właśnie pierogi i placki. Poza tym braliśmy żurek, a do pierogów surówkę z ogórków kiszonych, cebuli i pieprzu. Do dziś lubimy tę sałatkę. Tyle że nie jesteśmy już studentami i nie chodzimy do baru Syrenka, więc muszę ją robić sama. Na szczęście jest prosta. To zabawne, ale mam wrażenie, że moje kulinarne gusty ukształtował właśnie bar Syrenka. Może dlatego, że byliśmy bardzo młodzi, bardzo szczęśliwi i, jak nam się wtedy wydawało, bardzo samodzielni. Przez te trzydzieści lat, od czasów kuchni stołówkowej, moje smaki bardzo się wzbogaciły. Mimo to ciągle jestem "pierogozależna". Ostatnio, kiedy byłyśmy z córką w centrum handlowym i chciałyśmy zjeść coś w jednym z dwudziestu kilku punktów gastronomicznych, to obeszłam je wszystkie i zatrzymałam się oczywiście przy tym, który proponował pierogi i placki.
Od czasu kiedy syn wyprowadził się z domu, prawie nie gotuję, bo i mąż, i córka jedzą na mieście. Sama staram się jeść jak najmniej. W ciągu dnia zjadam paczkę sezamków i trzy jabłka. Tyle, żeby zaspokoić głód. Walczę, aby nie jeść tych wszystkich pysznych rzeczy i cały czas nosić ten sam rozmiar. Jak widzę, że się w czymś nie dopinam, to wiem, że dziś będą same jabłka i sezamki. To skutkuje. Niestety uwielbiam słodycze. Najbardziej takie kaszubskie ciasta biszkoptowe z truskawkami i galaretką. Musi być dużo owoców. Moja mama pochodzi z Kielecczyzny i nigdy nie robiła ciast na biszkopcie ani z galaretką. Piekła za to pyszny kielecki sernik, taki z kratką z kruchego ciasta.
Mąż natomiast uwielbia kaszkę mannę na słodko. Z sokiem malinowym. Teściowa przygotowuje ją specjalnie dla Donka. Z rzeczy słonych mąż kocha śledzie. Przede wszystkim w śmietanie. Świetne śledzie przygotowuje jego mama. I zrazy zawijane z boczkiem, cebulą i ogórkiem kiszonym. Dusi je na bardzo małym ogniu przez kilka godzin. Do wywaru dodaje ogórka kiszonego i paprykę konserwową. Dzięki temu sos nabiera głębokiego, lekko kwaskowego smaku.
Moje specjalności kulinarne dość często się zmieniają. Przychodzą falami różne mody. Teraz jest czas fasoli w ziołach. Paczkę "Pięknego Jasia" namaczam na noc. Potem odlewam wodę i gotuję w świeżej do miękkości. W kubeczku robię mieszankę z 1/3 szklanki oliwy, kilku ząbków czosnku przeciśniętych przez praskę, bazylii, rozmarynu, tymianku i oregano - po łyżeczce. Rozcieram zioła z oliwą, solą i pieprzem. Polewam tym sosem odcedzoną, jeszcze gorącą fasolę. Część zjadamy na ciepło, ale najlepsza jest na drugi dzień, na zimno. Wszyscy się teraz zajadamy tą fasolą. Latem zrobię ją ze świeżymi ziołami. Będzie jeszcze lepsza!
Małgorzata Tusk, żona Donalda Tuska. Skończyła, tak jak mąż, historię. Po studiach prowadziła sekretariat "Solidarności" na Uniwersytecie Gdańskim, w latach 90. była szefową Stowarzyszenia Mieszkańców Sopotu "Dialog"
Kategoria: Kuchnia Źródło: http://kuchnia.gazeta.pl/kuchnia/1,54047,5158235.html?skad=rss Zobacz także: |
||||
|
|||||